List otwarty do władz Miasta Tychy*

Bez-tytułu

Nadal nie wiem, dlaczego Urząd Miasta Tychy i Daria Szczepańska nie szanują oddolnych prozdrowotnych inicjatyw rodziców? Dlaczego zdrowie najmłodszych obywateli jest im obojętne? Dlaczego w naszym Urzędzie Miasta nie potraktowano poważnie ponad 10 tysięcy podpisów pod petycją utworzenia w Tychach oddziału mającego służyć dzieciom?

W naszym mieście powstał stadion za 130 milionów złotych. Szkoda tylko, że utrzymująca go spółka o nazwie TYSKI SPORT przynosi nadal ogromne straty. Pytam wprost: dlaczego nasze władze wciąż dopłacają do tego interesu? W roku 2015 Tyski Sport otrzymał od miast dotację w wysokości 7 382 000,00 zł a w budżecie na 2016 roku zaplanowano kolejne 7 550 000,00 zł, co pogłębiło bieżący deficyt budżetowy miasta! Czy naprawdę w mieście nie mamy ważniejszych potrzeb?

Fakty: w roku 2014 w naszym mieście przyszło na świat 1319 maluszków. Z pomocy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Ligocie (oddział chirurgii dziecięcej, poradnia chirurgiczna) skorzystało w ciągu wspomnianych 12 miesięcy około 2073 małych Tyszan. W roku 2015 w naszym mieście urodziło się kolejne 1985 dzieci.

I chociażby z tego powodu w Tychach potrzebny jest wszechstronny oddział, na przyjęcie do którego nie trzeba będzie długo czekać…A taka sytuacja ma miejsce w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – Ligocie. Na tyskim oddziale od razu i bezpłatnie leczone byłby wszystkie dzieci niezależnie od wieku, choroby i stanu zdrowia w jakim tam trafią.

Pytam więc: czy zamiast wydawać 1 500 000,00 zł na budowanie strzelnicy golfowej dla grupki osób, nie warto przeznaczyć ich na nowy oddział? Jak wyglądałaby jego organizacja jest w tej chwili kwestią drugorzędną. Powtórzę raz jeszcze: ponad 7 mln złotych co roku przekazuje się dla spółki Tyski Sport.

Szanowna Pani.

Tyszanie nie będą pisać skarg do Urzędu Miasta na brak oddziału, który mógłby służyć opiece nad ich dziećmi. To przecież obowiązkiem władz jest zapewnienie pełnego bezpieczeństwa mieszkańcom miasta. Poza tym rodzice nie mają czasu na korespondencje z UM Tychy, ponieważ na „własną rękę” starają się zapewnić leczenie swoim pociechom. Nie każdego ojca lub matkę stać na prywatne wizyty w poradniach, które funkcjonują przy Państwowych szpitalach…

Szkoda, że Tychy są miastem przyjaznym: seniorom, kulturze i sportowi…tylko nie dzieciom!

Z wyrazami szacunku

Prezes Stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną

Jakub Chełstowski

Proponowane posty